czyli czego się możecie ode mnie nauczyć
Zimowa nostalgia 2010-11-30 21:34
 Oceń wpis
   
_-¯ Właśnie wracam z długiej wyprawy w świat mego dzieciństwa. Tak tak, droga młodzieży - tak kiedyś prezentowały się tzw. ,,mikrokomputery''. Cudo takie posiadało mikroprocesor pędzący z zawrotną prędkością 3.5MHz i całe 48KB RAMu. Przypatrzcie się jeszcze raz tym parametrom. Śmieszne? Zatem wejdźcie na www.zxspectrum.net i spróbujcie ,,z marszu'' pokonać komputer w ,,The Chess Player''. Pokierujcie krokami Bilbo Bagginsa w grze ,,The Hobbit'', podziwiając jednocześnie fantastyczne obrazy generowane w real-time. Pozachwycajcie się trójwymiarową grafiką w ,,3D Tanx''. Ponurkujcie w ,,Scuba dive''. Rozwalcie Obcego w ,,Alien 8''. Pochuligańcie w ,,Skool daze'' oraz w ,,Back to Skool''. Pozaganiajcie kosmiczne owce w ,,One Man And His Droid''. Przetrzepcie skórę wrogiemu agentowi w ,,Spy vs. Spy''. Porozkoszujcie się realizmem symulacji śmigłowca ,,Tomahawk''. Uratujcie wybrankę swego serca w ,,Zorro''. Zetnijcie przeciwnikowi łeb w ,,Barbarianie''. Zdobądźcie kosmiczną bazę w ,,Laser Squad''. Doceńcie kunsztowną muzykę w ,,Battle 1917''. Wspomóżcie Jamesa Bonda w ,,Licence To Kill''... Ufff...


_-¯ Zaś jeżeli przejdziecie już wszystkie gry - napiszcie swoją własną. Strona udostępnia Wam całe bogactwo Sinclair Basica. W sam raz by rozpocząć swoją przygodę z programowaniem. W sam raz, by nauczyć się jak zostać prawdziwym chakierem.
 
Podkładka 2010-11-14 14:39
 Oceń wpis
   

_-¯ Wszystko zaczęło się od nieumiejętnie postawionego kubka z kawą. Na śmierć zapomniałem, że ścieżką wiodącą przez moje krzesło, klawiaturę, podkładkę pod mysz, tajne przejście za monitorem i pasaż między biurkiem a parapetem chadza moja kotka Sechmet. Lubi od czasu do czasu usadowić się na parapecie i - w pozie sfinksa - z pobłażliwą obojętnością obserwować przez szybę nic nieznaczący, zaganiany świat ludzi. Pech chciał, że właśnie koło podkładki pod myszkę postawiłem swoją kawę i na chwilę odszedłem od komputera. Gdy wróciłem - kubek był przewrócony, zaś moja kawa, majestatycznie parując, rozlewała się coraz szerszą kałużą po blacie biurka. Z jednej strony, napotkawszy przeszkodę w postaci braku dalszej części blatu, rozpoczęła desant na podłogę. Z drugiej strony zaatakowała podkładkę i z pasją próbowała się przez nią przesączyć na drugą stronę. Na parapecie zaś siedziała Sechmet. Odwróciła na chwilę głowę od okna i rzuciła mi jedno, krótkie spojrzenie. Zrozumiałem przekaz: ,,zrób to jeszcze raz, a będziesz miał znacznie więcej sprzątania''. Cóż, errare humanum est, ale to się więcej nie powtórzy - obiecałem jej w myślach.

_-¯ Podłogę i blat biurka wytarłem raz dwa. Blat dodatkowo przetarłem jakimś środkiem do mebli i wypolerowałem do sucha. Zrobiłem tak, gdy Sechmet wracając ze swojej samotni na parapecie wkroczyła na biurko, zrobiła krok i... cofnęła łapkę. Usiadła i spojrzała na mnie. No tak. Niedokładnie, jeszcze wilgotno. Musiałem poprawić. Miałem tylko nadzieję, że nie skarci mnie ponownie.

_-¯ Został problem z podkładką. Nasączona kawą z cukrem raczej nie nadawała się do użytku. Próbowałem ratować sytuację wkładając ją do zmywarki, jednak tylko pogorszyłem sytuację. Delikatne materiałowe pokrycie częściowo odkleiło się i teraz zwisało smętnym strzępem. Cóż - chcąc, nie chcąc - musiałem kupić sobie nową.

_-¯ Na zakupy wybrałem się razem z Misią do tzw. Centrum Handlowego. Zawarliśmy układ - ja nie będę marudził w sklepie z butami, ona za to nie będzie mnie odciągać od półek z elektroniką i gadżetami. Wreszcie, po jakichś dwóch tygodniach (choć Misia twierdziła że minęły dopiero dwie minuty) udało mi się ją wyciągnąć z przymierzalni i raźnym krokiem pomaszerowaliśmy w kierunku sklepu ,,Nie (tylko) dla chakierów'', tam zaś bezbłędnie skierowałem się ku regałom z podkładkami na myszy. No i tutaj zaczął się kolejny problem:
- Którą wybrać? - spytałem Misi, gdyż jako kobieta dysponowała tzw. ,,kobiecą intuicją'', czyli nieznanym i niedostępnym mężczyznom modułem nieliniowego przetwarzania, potrafiącego się zadowolić niekompletnymi danymi wejściowymi lub brakiem jakichkolwiek danych w ogóle. Podkładek były tysiące, o wiele za dużo jak na prosty męski rozumek. Dawno nie kupowałem podkładek... Gdy robiłem to po raz ostatni właśnie upadł komunizm, a ja mogłem wybrać pomiędzy zieloną (choć Misia twierdziła, że była to turkusowa) a szarą (choć Misia twierdziła, że była to beżowa). Wybrałem zieloną. Ale teraz...

_-¯ Odrzuciłem propozycje nabycia podkładki przedstawiającej pluskające delfiny, galopujące konie, baraszkujące kocięta i pole słoneczników. Zagłębiałem się coraz mocniej w regały a mój mózg powoli przestawał funkcjonować. I w tej beznadziejnej, wydawałoby się, sytuacji nagle moim oczom ukazał się coś, co umożliwiło podjęcie wyboru w ułamku sekundy. Piękna, profilowana podkładka z żelowymi poduszeczkami pod nadgarstek, skutecznie eliminująca ryzyko wystąpienia zespołu cieśni nadgarstka! Marzenie każdego chakiera...
- Wezmę tę - zakomunikowałem.
Misia rzuciła okiem na mój wybór.
- Absolutnie się nie zgadzam!
- Dlaczego? Kochanie, to połączenie nowoczesności i ergonomii, popatrz tylko...
- Właśnie widzę. Nie będziesz kupował podkładki w kształcie babki z wystającymi cyckami.
- Ależ kochanie, ten model wydaje mi się idealnie dopasowany.
- To weź ten - Misia sięgnęła gdzieś i podała mi identyczną (na pozór) podkładkę, wyrażającą błękitne niebo z obłoczkami. Skrzywiłem się.
- No nie wiem - wyraziłem delikatny protest - ta tutaj wydaje mi się jakaś taka... gorsza.
- Jest dokładnie taka sama, tylko nadruk inny.
- Może w czymś pomóc? - jak spod ziemi wyrósł koło nas jakiś sprzedawca. Na szczęście - mężczyzna.
- Wie pan, gdyby miał pan do wyboru tę podkładkę z chmurkami i tamtą w kształcie... hmmm... modelki, to którą by...
- Tę drugą - odpowiedź padła nim skończyłem zadawać pytanie. Misia prychnęła.
- Przecież są identyczne - skontrowała.
- Szanowna pani, one są identyczne jedynie na pozór. Jaką państwo posiadają myszkę?
- Czarną - odpowiedziała.
- Optyczną - sprecyzowałem.
- No właśnie. Ta podkładka... z chmurkami... raczej nie nadaje się do myszek optycznych. Pani rozumie, faktura wzoru i... eeee... gradient kolorów... znaczy...
- Skarbie, chodzi o to że niebieski ze względu na swą niebieskość odbija głównie krótszy zakres fal świetlnych niż emitowane przez diodę czerwony, który z kolei ma niedaleko do różu jak... na tej... drugiej podkładce. Widzisz więc, że obiektywnie rzecz biorąc niebieskie tło... no... nie jest dobre.
- Poza tym pani zwróci uwagę, że tamta druga podkładka produkowana jest w 80% procentach z materiałów ekologicznych.
- Czyli sama widzisz. Musimy dbać o środowisko. Zresztą, kto tu kupuje? Ja czy ty? - podsumowałem, dyskretnie wsuwając podkładkę do koszyka.

_-¯ Podkładka sprawuje się wyśmienicie. Nawet Sachmet ją lubi, choć początkowo omijała ją lekkim skokiem. Tylko ja wciąż nie mogę się przyzwyczaić do widoku przepływających pod myszką obłoczków.

 
Śpiąca Królewna 2010-11-02 21:48
 Oceń wpis
   
_-¯ Spać - oznajmiłem, siadając wieczorem na krawędzi łóżka Charysi.
- Za chwilę, jeszcze nie skończyłam czytać - spróbowała odpędzić mnie mała.
- Skończyłaś - stwierdziłem, delikatnie acz stanowczo wyłuskując z rąk córki opasły tom ,,Algorytmów aproksymacyjnych''. Z dezaprobatą odłożyłem go na najniższą półkę nocnej szafki.
- Ale tato!
- Bez dyskusji. Jak chcesz, to opowiem ci bajkę o Śpiącej Królewnie.
- Nie chcę.
- Ależ chcesz. W telewizorze mówili, że to pomoże ci się rozwijać i wzmacnia rodzinne więzi. Więc posłuchaj: dawno, dawno temu...
- To znaczy kiedy?
- No... to znaczy dawno.
- Przed chwilą powiedziałeś, że ,,dawno, dawno''
- No bo ,,dawno, dawno''.
- Ile to jest dawno?
- To znaczy dawno! Chcesz słuchać, czy nie!?
- Nie.
- No to słuchaj. Dawno, dawno temu...
- Tato? A to ,,dawno'' to się sumuje czy mnoży? Bo gdyby się mnożyło, to byłaby to całkiem ciekawa koncepcja przestrzeni pięciowymiarowej, z dwoma niezależnymi osiami czasu...
Przeciągnąłem sobie ręką po twarzy i niezrażony ciągnąłem dalej.
- Jedno dawno temu, w *normalnej* (zaakcentowałem to słowo dobitnie) czasoprzestrzeni żyli sobie król i królowa, którym urodziła się śliczna córeczka. Bardzo się z tego faktu ucieszyli i wyprawili huczne chrzciny.
- Skoro urządzili chrzciny to wydaje mi się, że można by precyzyjniej określić ramy czasowe, prawda?
- Gdyż?
- Gdyż to musiało się dziać po narodzeniu Chrystusa. I zapewne nie w okresie wczesnego chrześcijaństwa, tylko później, skoro była to oficjalna religia w królestwie. Na pewno później niż za panowania Dioklecjana... Za Konstantyna?
- Nie wiem. Słuchaj. Wyprawili chrzciny. Zaproszono wielu znakomitych gości, a wśród nich - sześć dobrych wróżek.
- Chrześcijaństwo nie uznaje wróżb, więc to było ze strony rodziców co najmniej nierozsądne...
- Charysiu!
- Dobrze, już dobrze. Nie odzywam się. Tylko dlaczego ta bajka jest taka niespójna?
- Bo to bajka. Utwór dla dzieci. Nie musi być logiczny w każdym calu.
- Maksym Gorki mówił, że dla dzieci trzeba pisać tak jak dla dorosłych, tylko lepiej, wiesz?
- Wiem. Słuchaj. Każdy z gości przyniósł wspaniałe dary. Również wróżki. Pierwsza z nich podarowała jej urodę, druga - piękny głos, trzecia - wdzięk, czwarta - dobre serce, piąta - talent muzyczny... Zanim swój dar złożyła szósta, drzwi pałacu otworzyły się i wraz z lodowatymi podmuchami wiatru w komnacie pojawiła się Czarna Wróżka Złości. Była zła, że nie zaproszono ją na uroczystość.
- Nie zaproszono?
- Nie.
- To chyba król uczył się dyplomacji od naszego rządu...
- Nie przerywaj. Czarna Wróżka była wściekła. Szybko podeszła do kołyski maleństwa i rzekła:
- Ochrony też pogratulować...
- Powiedziałem: nie przerywaj. Rzekła: Ja też mam dar dla tego dziecka! Gdy skończy szesnaście lat, ukłuje się w palec wrzecionem i umrze! Ha ha ha ha! Po tej strasznej zapowiedzi zniknęła w kłębach gryzącego, czarnego dymu. Zapadła pełna grozy cisza, gdy wtem odezwała się szósta wróżka, która jeszcze nie złożyła swojego daru. Powiedziała: Nie mam dość mocy, by w całości odwrócić zły czar, jednak nie smućcie się. Królewna nie umrze, tylko zaśnie, a wraz z nią zaśnie całe królestwo, i będzie tak spać sto lat
- Czemu nie sto dwadzieścia osiem? Albo sto dwanaście?
- Sto dwanaście?
- To by ładnie korespondowało z tymi szesnastoma latami. W sumie - sto dwadzieścia osiem.
- W bajce jest mowa o stu latach!
- No fajnie. Na początku ,,dawno, dawno'' i nagle ni stąd ni zowąd taka precyzja.
- No dobrze. Wszyscy będą spać sto dwanaście...
- Może też być dwieście czterdzieści. I dziesiętnie będzie okrągło, i w sumie dwieście pięćdziesiąt sześć. Szesnaście do kwadratu. Do bajki pasuje jak ulał.
- ... będą spać dwieście czterdzieści lat, aż zjawi się piękny książę który odwróci zły czar pocałunkiem...
- Szkoda...
- Czemu szkoda?
- Sądziłam, że szósta wróżka da jej inteligencję.
- Ale wtedy nie można by odwrócić złego czaru!
- Można by, można. Wiem nawet jak.
- Cóż, król też wpadł na ten pomysł. Kazał spalić wszystkie wrzeciona.
- To nie jest dobry pomysł, założę się, że w tej bajce znalazło się jeszcze jedno wrzeciono którym królewna się ukłuła. Mam rację?
Westchnąłem ciężko i przytaknałem.
- Tak, zła wróżka zmieniła się w dniu szesnastych urodzin królewny w starą prządkę, zwabiła królewnę do zapomnianej komnaty w zapomnianej wieży i pokazała jej wrzeciono, zaś gdy ta zaciekawiona dotknęła go - ukłuła się w palec i umarła. Znaczy - zasnęła.
- Mówiłam, że głupi pomysł.
- No to słucham, jaki jest twój, panno mądralińska? - spytałem.
- To proste. Żeby ukłuć się wrzecionem w palec potrzeba dwóch rzeczy. Jednym jest wrzeciono. Jak widać na przykładzie - wszystkich wrzecion nie udało się znaleźć i wyeliminować. Trzeba było zatem pozbyć się czego innego.
- Czego?
- Palców królewny. Nie ma palców - nie ma ukłucia w palec. Proste, logiczne.
- Chciałabyś żeby królewnie ucięto palce?
- Wtedy szósta wróżka mogłaby dać jej inteligencję, a wtedy - kto wie - może rozwinęłaby chirurgię transplantacyjną na poziom który umożliwiłby przeszczep palców na powrót? Albo genetykę. Wtedy mogłaby wyhodować sobie nowe palce.
- Ale... ale nie można było tego zrobić!
- Dlaczego?
- Bo wtedy nie byłoby bajki o Śpiącej Królewnie, smarkulo! I nie mógłby przybyć piękny książę, by ją obudzić pocałunkiem! A w bajkach musi być królewna i piękny książę!
- No, tato, gratuluję logiki. Nie likwidujmy zarazków cholery, bo już wynaleźliśmy na nią lekarstwo...
- Cicho! Ja opowiadam tę bajkę i nie będzie ucinania królewnie palców! Zrozumiano?!
- Co się tam dzieje? Czemu tak krzyczycie? - zza drzwi sypialni ciekawie wyjrzała głowa Misi.
- Nic, nic. Kończę bajkę i bronię Śpiącej Królewny przed twoją córką, która chce jej amputować dłonie - rzuciłem sarkastycznie.
- I stopy tato, i stopy. Tam też są palce - sprecyzowała Charysia.
Zamknąłem oczy i szybko policzyłem do szesnastu milionów. Zrobiłem kilka głębokich wdechów.
- Królewna zasnęła. Spała sto lat. Cisza! STO CHOLERNYCH LAT! Przybył piękny książę, pokonał przeszkody, pocałował ją i wszyscy żyli długo i szczęśliwie! Dobranoc!
- Ale...
- Powiedziałem DOBRANOC! Spać!
Pstryknąłem nocną lampką i szybkim krokiem wyszedłem z sypialni. Niech no ja tylko znajdę tego drania, który w telewizji twierdził że opowiadanie dzieciom bajek cementuje rodzinne więzi...
 


Najnowsze komentarze
 
2017-10-13 16:30
Rebecca Wendy do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Jak uzyskałem pożądaną kwotę pożyczki z wiarygodnej firmy pożyczkowej[...]
 
2017-10-13 07:27
Gina Acampora do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Nazywam się Gina Acampora i rozmawiam dzisiaj jako najszczęśliwszy człowiek na całym dzikim[...]
 
2017-10-12 20:39
Okeāna Finanses un do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Czy potrzebujesz szybkiej i łatwej pożyczki? Dajemy pożyczkę z 3-procentową stopą procentową.[...]
 
2017-10-01 00:28
Amerisavefinancials@ do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Hvis du trenger haster kreditt for løsning av finansielle behov, kan vi tilby lån[...]
 
2017-10-01 00:26
Amerisave do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Hvis du trenger haster kreditt for løsning av finansielle behov, kan vi tilby lån[...]
 
2017-09-28 02:20
JIM BUFFER do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Ubiegać się o pożyczkę szybki i wygodny sposób na zapłacenie rachunków i wznowienie[...]
 
2017-09-20 19:58
Pani Patricia Kingsm do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
OFERUJEMY WSZYSTKICH POŻYCZEK - MAJĄ ZASTĘPOWANIE W ZAKRESIE NIERUCHOMOŚCI. Czy jesteś[...]
 
2017-09-20 19:55
Pani Patricia Kingsm do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Czy jesteś mężczyzną lub kobietą biznesu? Czy jesteś w jakimkolwiek bałaganie finansowym lub[...]
 



 
Chakier, Charyzjusz. Q2hhcnl6anVzeiBDaGFraWVyCg== chakier[at]vp.pl