czyli czego się możecie ode mnie nauczyć
 Oceń wpis
   
_-¯ Aaaaaa! - usłyszałem rozdzierający krzyk w dużym pokoju. Rozejrzałem się skonsternowany, i dopiero po chwili zrozumiałem - to krzyczałem ja sam po obejrzeniu najnowszej porcji doniesień z rynków finansowych. Na ekranie mojego telewizora grzecznie spokojni dziennikarze tłumaczyli właśnie, że 50% zarobionych przez OFE pieniędzy przed chwilą zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Niewyjaśnionych dla jednego z panów, który teraz winien jest drugiemu panu centa. Ale póki co mu go nie dał.

_-¯ Tymczasem, zwabiona (?) moim potępieńczym jękiem do pokoju wparowała Misia. Przez chwilę patrzyła na mnie, a właściwie na garście włosów które darłem z głowy. Włosy, nim upadły na podłogę, siwiały - gdyż nie zdążyły zrobić tego na mojej głowie. A zgryzota była na tyle poważna, że osiwieć co najmniej wypadało.
- Co robisz? - spytała retorycznie, gdyż dobrze widziała co robię.
- Aaaaaa! - odparłem.
- Tylko tyle?
Zamyśliłem się na chwilę, po czym dodałem:
- Aa! A? - ruchem głowy wskazałem ekran.
Misia spojrzała w telewizor, po czym wzruszyła ramionami.
- Ech, Charyzjusz. Wciąż masz te koszmary? Przecież żyjemy w wolnym kraju. Państwo nie zarządza naszymi pieniędzmi! Nie zmusza nas do lokowania oszczędności w tę czy inną instytucję finansową! Już w zeszłym roku wycofałam wszystkie pieniądze przeznaczone na nasze emerytury z funduszy akcyjnych i przeniosłam je na fundusze pieniężne, bądź na lokaty. Nie straciliśmy ani złotówki!
Spojrzałem na nią szeroko otwartymi oczyma. Albo oczami. Albo jednym i drugim.
- Ale OFE? - zawiesiłem głos.
Misia westchnęła, jakby tłumaczyła dziecku po raz n-ty oczywistą oczywistość.
- Przecież tłumaczę Ci po raz n-ty. Państwo kiedyś zmuszało do płacenia na ZUS oraz, dodatkowo, na OFE. Od kiedy jest wolność możemy sami, SAMI! zarządzać naszymi pieniędzmi. Dlatego nasza przyszłość jest w naszych rękach. Czy to nie wspaniałe? Uśmiechnąłem się. Początkowo słabo, potem mocniej. Poczułem, że mój oddech wyrównuje się. Rzeczywiście - zapomniałem. Spanikowałem.
Odetchnąłem głębiej.

Fantastycznie było poczuć, że jest się kowalem własnego losu!

_-¯ Aaaaaa! - obudził mnie głośny krzyk w środku nocy. Usiadłem na łóżku.
Obok siedziała Misia, patrząc przed siebie, w szarą czerń przedświtu. Dotknąłem jej ramienia.
- Co jest?
- Ech... Nic. Miałam zły sen.
- Jaki? - zainteresowałem się.
- Taki, że nie mogliśmy kupić mieszkania dzieciom, bo musieliśmy płacić haracz bandytom.
Chciałem się roześmiać, ale zamiast tego przytuliłem ją mocno.
- Nie martw się. Przecież żyjemy w wolnym kraju...
 
Linusk? OMG! 2008-04-09 21:59
 Oceń wpis
   
_-¯ Nadszedł czas pierwszego uruchomienia nowego systemu. Co ciekawe - okazało się że tak naprawdę linusk zainstalował mi się na komputerze dwa razy. Jeden ,,zwykły'', i drugi ,,single-user-mode''. Ponieważ zamierzałem korzystać z systemu sam - wybrałem tę drugą opcję i wcisnąłem ,,Enter''.


Co prawda napis na ekranie informował, by wcisnąć ,,enter'' (przez małe 'e') ale już nauczyłem się, by wszystkie linuskowe porady traktować z pewną rezerwą. Rozpoczął się proces bootowania, który był dość ekstrawagancki, gdyż rolę paska postępu pełniło całe mnóstwo literek przewijających się przez ekran. W końcu wszystko znieruchomiało....


No i co? Nie za bardzo rozumiałem, co się stało, więc na wszelki wypadek wcisnąłem reset. W Windows to zawsze pomagało...

_-¯ Za drugim razem niestety spóźniłem się z wyborem jednoużytkownikowej wersji systemu, co - okazuje się - zadziałało na moją korzyść. Powitał mnie zdawkowy monit z prośbą o zalogowanie się do systemu, co też niezwłocznie uczyniłem.


Yes Yes Yes! Byłem w środku!

_-¯ Wiedziałem, że linusk to system w którym większość rzeczy wykonuje się wpisując polecenia z klawiatury, więc z marszu spróbowałem odpalić Internet Exprolela. Niestety - nie zainstalował się. Nie zrażony próbowałem dalej. Lookout? Nie było. Word? Brak. Gaga-dudu? Ani śladu... Opera? Byłem pewny, że Opera powinna być, w końcu wszyscy wiedzieli że tak jak linusk była oprogramowaniem Open Source, jednak opery też nie było... Ki diabeł? Nie było również Painta, Notepada, Wordpada, linii komend... To ostatnie zdziwiło mnie jeszcze bardziej niż brak Opery, gdyż wszak z linią komend właśnie pracowałem. Przez głowę przemknęła mi myśl, że z pewnością coś źle zainstalowałem. Postanowiłem zatem usunąć starą instalację...


...ale okazało się, że linusk nie ma nawet polecenia del!

_-¯ W geście rozpaczy spróbowałem wywołać help, ale to co ukazało się moim oczom raczej nie rozjaśniło mi w głowie.



_-¯ Po czterech godzinach walki i rozmaitych prób, podczas których trzy razy bez wyraźnej poprawy reinstalowałem system postanowiłem skorzystać z pomocy Irka, który w czasach, gdy ze mną pracował, zajmował się również linuskiem. Po dwóch kolejnych godzinach wiszenia na telefonie znałem już podstawowe aplikacje dostępne w systemie, które postaram się poniżej pokrótce scharakteryzować.

_-¯ Podstawowym edytorem tekstu w linusku jest vi, co jest skrótem od angielskiego ,,very impressive''. Rzeczywiście, byłem pod wrażeniem. W mniej niż trzy kwadranse Irek nauczył mnie, jak wpisać prosty tekst, a także jak opuścić tę aplikację:



_-¯ Pogłoski o tym, że każda aplikacja w linusku ma kilka odpowiedników znalazły swoje potwierdzenie kiedy chciałem sprawdzić pocztę. Out-of-box dostępne były dwie aplikacje, a Irek zapewniał mnie że można sobie doinstalować jeszcze kilka.


Jeden z wielu programów do przeglądania poczty



Inny z wielu programów do przeglądania poczty

_-¯ Gdy sprawdziłem pocztę przyszła kolej na surfowanie po necie. Tutaj również miałem dostępnych kilka programów:


Lynx - linuskowa przeglądarka WWW



links - WWW przeglądarka linuskowa

_-¯ Z marszu dostępny był również program do ftp:



_-¯ Na deser zostawiłem sobie najbardziej potrzebną chakierowi aplikację, czyli gaga-dudu. Byłem pewien, że skoro nie znalazłem go samodzielnie to coś takiego po prostu nie istnieje... Ku mojemu zaskoczeniu Irek nakierował mnie na bardzo dobry program, który umożliwiał wygodne korzystanie z sieci gaga-dudu. I nie pokazywał reklam!



_-¯ Ten system zaczynał mnie wciągać (szczególnie zjednał mnie jednolity interfejs użytkownika), jednak stare chakierskie przyzwyczajenia dawały znać o sobie. Ręka wciąż sięgała w stronę myszki, a palce chciały klikać. Zapytałem o to Irka. - Oczywiście, że jest graficzny interfejs użytkownika. Uruchamiasz go tak...
Wpisałem podane polecenie i zanurzyłem się w zupełnie nowy świat...
 


Najnowsze komentarze
 
2017-06-21 16:10
Iwona Brzeszkiewicz do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Czesc, kochanie. Czy wciaz szukasz pomocy. Nie szukaj dalej, poniewaz senator Walter chce i[...]
 
2017-06-15 14:20
kelvin smith do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Brak zabezpieczenia społecznego i brak kontroli kredytowej, 100% gwarancji. Wszystko, co musisz[...]
 
2017-06-13 06:20
Gregs Walker do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Uwaga: Jest to BOOST CAPITAL CENTRAL TRUST FINANCE LIMITED. Oferujemy wszelkiego rodzaju[...]
 
2017-06-13 06:09
Gregs Walker do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Uwaga: Jest to BOOST CAPITAL CENTRAL TRUST FINANCE LIMITED. Oferujemy wszelkiego rodzaju[...]
 
2017-06-09 16:42
George cover.. do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Witamy w programie Fba loaninvestment Czasami potrzebujemy gotówki w nagłych wypadkach i[...]
 
2017-06-08 05:05
Mr David do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Witam drodzy cenni klienci, Witamy pana posła Davida Johna, czy szukasz pożyczki, aby[...]
 
2017-06-05 23:40
barrett buck do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Czy potrzebujesz pożyczki @ 2%, jeśli tak skontaktuj się z nami na wszystkie rodzaje kredytów[...]
 
2017-06-03 00:26
Collins James do wpisu:
Jak się włamać na konto pocztowe
Damat Financial Corporation, Inc.   Jesteśmy prywatnymi kredytodawcami międzynarodowymi.[...]
 



 
Chakier, Charyzjusz. Q2hhcnl6anVzeiBDaGFraWVyCg== chakier[at]vp.pl